Wazoniki na kwiaty

 

Wiosna w pełni, zieleń kipi, marchewka wschodzi  :lol:  - no i kwiatów coraz więcej. Stąd pomysł na wazoniki. Zaopatrzone w nowe opakowanie plakatówek przystąpiłyśmy do działania:Wykorzystałyśmy:

  • słoiki – im bardziej fantazyjny kształt tym lepiej, my niestety miałyśmy do dyspozycji raczej słoiki – klasyki :)
  • ręcznik papierowy
  • klej biurowy wymieszany z wodą
  • plakatówki i czarny marker

Słoiki obkleiłyśmy podartym na kawałeczki ręcznikiem – maczając pędzelek w wodzie z klejem przykleiłyśmy kilka warstw. Tym razem suszenie nie było przyspieszone suszarką a wiosennym ciepłym słońcem przygrzewającym w parapet :) Całość wymalowała Ninka, ja jedynie pomogłam jej troszkę wypełnić tło i obrysowac kontury markerem.

Tulipan w większym wazoniku to ofiara mojego dzisiejszego koszenia ogrodu….nic tak nie cieszy ogrodniczego maniaka (czytaj: mnie) jak równiutko wykoszona soczyście zielona trawka ;)

Serce na talerzu

Że ja na to wczesniej nie wpadłam….wystarczy metalowa foremka na do wypieku ciasteczek! I zwykłe drugie danie staje się niezwykłe~! Choć mimo moich najszczerszych chęci ziemniaki i tak zostały nietknięte…no może podziubane widelcem…Sznycel jak widać może być romantyczny  8-)

Piracka luneta

Teraz, gdy dziewczynki zdecydowanie większą część dnia spędzaja na podwórku, pomyślałam o czymś co może posłużyć do zabawy na świeżym powietrzu. Ninka może teraz obserwować zbliżające się „pirackie statki” i „inne potwory” przez wysuwaną lunetę :) Wykorzystałyśmy:

  • tubę po ręczniku papierowym i toaletowym
  • kawałek sznurka
  • nożyczki i papier kolorowy samoprzylepny

 

Sznurek przewiązałam na większej tubie tak żeby stworzyć zawieszkę na szyję. Wycinałam Nince kolorowe paski, a ona je naklejała – całkiem szybko i sprawnie :). Potem trzeba wsunąć mniejszą tubkę w większą i w razie podejrzenia wroga na horyzoncie lub innej obserwacji terenu 8-)  wysuwamy mniejsza tubę z większej żeby wydłużyc lunetę.Teraz nic, tylko idziemy na podwórko wypróbowac nowy sprzęt :)

 

 

Lustrzane odbicia

Plakatówka z rana jak śmietana :) Swoją drogą musimy uzupełnić zapasy farbek, idą jak woda….

Dziś pomysł tylko i wyłącznie Ninki. Rano oglądała jakąś bajkę w której malowano właśnie takie cuda. Sama przygotowała farbki i wytłumaczyła mi co będziemy robić. Technikę chyba każdy zna – z jednej strony zagiętej kartki malujemy, zaginamy i odbijamy na drugiej stronie. Wszystko, oprócz 2 obrazków to pomysły Ninki, ja tylko pomagałam narysowac szkic kredką. Całośc zajęła nam może 15 minut. I na dziś to by było chyba tyle, jest 10ta, termometr pokazuje już 22st!!! Idziemy na podwórko. :)

 

 

Maski balowe

Co prawda na żaden bal się nie wybieramy, karnawał dawno za nami, ale maski mozna zrobić, a co?! Tymbardziej, że to chwilka pracy.Wykorzystałyśmy:

  • niewielki kawałek kartonu
  • farbki, nożyczki
  • tasma samoprzylepna
  • 2 patyczki – nasze były z niedawno zakupionych butów, takie usztywniające :)

Ninka wymyśliła wzory, ja je wycięłam z kartonu.Jakby ktoś nie był pewien, to serca maja rzęsy :). Całość pomalowałyśmy farbkami, a na koniec doczepiłam taśmą patyczki. Lilcia nie chciała zapozować do zdjęcia, odmawiała współpracy machając maską i uderzając nią o ścianę :) To chyba był fabryczny test wytrzymałości…..

 

 

Zabawa fakturą

Gwoli ścisłości – nie fakturą Vat, a sposobem zdobienia  powierzchni :)  Dziś tworzyłyśmy małe dzieła za pomocą rzeczy, które znajdują się w każdej kuchni.Wykorzystałyśmy:

  • sól, wiórki kokosowe, kaszę manną i jęczmienną drobną
  • klej biurowy
  • farbki plakatowe
  • lakier do włosów
  • i oczywiście kartki papieru w różnych kolorach

 

Na jednej kartce ja narysowałam wzór, na drugiej Ninka – biedna zrobiła chyba 5 podejść zanim doszła do wniosku, że rysunek się nadaje. Potem po kolei wypełaniałam wzory grubą warstwą kleju, a Ninka posypywała je składnikami wedle woli. Nadmiar trzeba zdmuchnąć a to co pozostanie docisnąć delikatnie palcem.Jak już wszystko było gotowe – całość spryskałam soczyście lakierem do włosów, żeby wszystko dobrze się kleiło. Potem juz tylko dowolnośc w malowaniu. Najgorzej maluje się przyklejone wiórki kokosowe bo lepią się do pędzelka, ale krok, po kroczku, delikatnie udało nam się je wymalować.Fajny efekt daje sól, bo błyszczy się po pomalowaniu. Niestety fotografie tego nie oddają.Śmiało można też wykorzystać kawę fusiarę, kryształki cukru, gorczycę i inne przyprawy, drobny makaron, ryż, a nawet bułkę tartą.

 

 

Pudełeczko na kredki

Dziewczynki wyszalały się dziś na podwórku za wsze czasy, błoto można z nich było odkuwać szpachelką ;)  Według miary „brudne dziecko to szczęśliwe dziecko” – Ninka z Lilcią były chyba dziś najszczęśliwszymi dziećmi w okolicy….

Dziś na szybko stworzyłyśmy nowe pudełko na kredki, bo stare już sie rozpadało.

Wykorzystałyśmy”

  • kawałek kartonu
  • nożyczki
  • farbki plakatowe i czarny marker
  • 8 X ok 15cm cienkiej wstążki

Karton wycięłam tak, żeby można było złożyć pudełeczko o długości trochę dłuższej niż kredki. Na bokach porobiłam ostrzem nożyczek  dziurki, przez które potem przewlekłysmy wstążki:Potem oczywiście to co tygryski lubią najbardziej czyli malowanie, a po wyschnięciu (przyspieszonym suszarką do włosów…) obrysowanie konturów markerem.Na koniec ozdobne kokardki po bokach, żeby całość trzymała się „kupy”.

Wiem, wiem – jest tyle „ładnych” pojemników, pudełek i innych bajerów na magazynowanie kredek. Jednak takiego rękodzieła nie ma nikt oprócz nas :)

Wiosnaaaaaa!!!!

Czuć ją powietrzu, a dziś to nawet widac gołym okiem :). Teraz, kiedy pogoda aż sie prosi, żeby z niej skorzystać pewnie rzadziej będziemy tworzyć w domu – mamy w planach mini ogródek warzywny, tony wylewających się kwiatów z parapetowych doniczek, nowe krzaczki w ogrodzie, nowe sadzonki kwiatków i na pewno dzoewczynki będą na pomagać…..choć jeśli chodzi o Lilcię to słowo „pomagać” raczej tu nie pasuje he he he

Nie ma nic piekniejszego niż słońce i ciepełko po wielu tygodniach mrozu, ciapy i chmur :)

Idziemy dziś korzystać z wiosny, a jak czas popołudniu pozwoli mamy w planach małe kartonowe „conieco” :)

Wspólne kolorowanie

A gdyby samemu stworzyć kolorowankę, do spółki z córką? Gotowych kolorowanek przerabiamy mnóstwo, ale raz na jakiś czas siadamy razem, bierzemy czarny marker i tworzymy swoje dzieła – a potem wspólnie kolorujemy, popychając się łokciami i broniąc przed atakującą z nienacka Lilcią ;). Dziś tematem były wróżki (Winx na tapecie….) i portret rodzinny :)