Nawiązując do poprzedniego postu – Wawel zaliczony, sarkofag, berło i jabłko Jadwigi zobaczone, a Ninka zadowolona kręci na dziedzińcu piruety:

 

Refleksje po wizycie na Zamku: to czyste szaleństwo, żeby za przejście koło sarkofagu śp. Kaczyńskich płacić 12zł….ale jest plus :) nawet nie wiem kiedy, ale pod Wawelem uruchomiono potężny podziemny parking i nie ma problemu z  zaparkowaniem pod nosem smoka.

Królewska korona z diamentami

 

Ninka mnie dzis zaskoczyła mówiąc, że chce mieć koronę jak …..Jadwiga.  Wogóle pół dnia upłynęło pod znakiem królowej Jadwigi :) bo usłyszała o niej w szkole. Teraz pewnie nawet obudzona w nocy na zawołanie odpowie kto był pierwszą królową Polski.

Materiał na koronę przygotowała Ninka wynajdując w szufladzie starą tekturkę.

Wykorzystałyśmy:

  • tekturkę formatu A4
  • samoprzylepny, błyszczący papier kolorowy
  • cekiny, brokat, watę
  • klej biurowy, nożyczki i zszywacz

Na tekturkę nakleiłam srebrny papier, a na jej odwrocie narysowałam i wycięłam wzór, który Ninka wynalazła w swoich książkowych zbiorach.

Na dolną część nakleiłam przy pomocy kleju biurowego pasek „futra” (nazewnictwo Ninki). Zdobienie korony to już dowolność – my ponaklejałyśmy cekiny i „diamenty” czyli wycięte z tektury „łezki” posmarowane klejem i obsypane brokatem.

Z pozostałej tekturki wycięłam pasek, zmierzyłam Nince główkę i zszywkami dopięłam brakujący kawałek.

Z tego wszystkiego jutro chyba musimy zaliczyć Wawel……

 

Zabawa w poszukiwanie skarbów

I wreszcie dział „Pomysłów na zabawę” doczekał się wpisu :) A wszystko zaczęło się od kartki zostawionej w bramce dla Ninki i Patryka z tajną informacją, że po wejściu na podwórko mają byc cichutko bo Lilcia śpi pod domem w wózku. Potem już tajemnicze listy ze wskazówkami zostawiane po całym domu i podwórku wyciągnęły dzieciaki skutecznie sprzed telewizora.

Wystarczyło pare pociętych kartek i trochę spaceru wokół domu by w różnych dziwnych miejscach (doniczka na parapecie, piekarnik w kuchni, gałąź na drzewie czy skrzynka na listy) zostawic kolejne listy ze wskazówkami prowadzące do skarbu schowanego pod kamieniem na górce. Skarbem było 6zł i wyprawa do sklepu po cos słodkiego :) Dzieciom tak się to spodobało, że powtórzyliśmy zabawę i wskazówki znów znalazły się w ciekawych miejscach, ale tym razem poprzedzone śmiesznymi pytaniami – bo na przykład „gdzie brudne skarpetki staja się czyste i pachnące?”

Oczywiście, że w pralce  8-). A  wniej czekały dyplomy dla poszukiwaczów skarbów:Ruszcie dzieciaki sprzed telewizorów, niech mają troche ruchu i zabawy :) I oczywiście serdecznie pozdrawiamy Patryka!

 

Puzzlo – organizer

I znowu pudełka. Nic nie poradze na to, że Lilka wszędzie urządza demolkę i roznosi zabawki (i nie tylko…..ostatnio po kilku dniach w pokoju dziewczynek znalazł się klucz 13″ z garażu poszukiwany pilnie  przez męża…). Niedawno padło na puzzle, a mamy ich dużo i niestety większość z nich to te najdrobniejsze. Oryginalne opakowania zaczęły się rozsypywać, a pojedyncze elementy znajdowałam w bardzo dziwnych miejscach ;) Stąd puzzlo – organizer.

Wykorzystałyśmy:

  • pudełko po butach
  • 1 dużą torebkę na prezent
  • kilka kawałków tekturki
  • nożyczki, zszywacz, tasma samoprzylepna

 

Technika jak w poprzednim „pudełku na szpargały” – czyli obłożenie pudełka kawałkami wyciętymi z torebki na prezenty i zabezpieczenie jej szeroka taśmą samoprzylepną:Na wieczku zrobiłam nożyczkami 2 dziurki przewlekłam wstążki, które wczesniej były „uszami” w torebce. Środek to nic innego jak kawałki tekturki połączone zszywaczem i taśmą. Wkładając puzzle do środka z Ninką stwierdziłam, że przegródek jest za mało, ale juz nie miałam ani czasu ani cierpliwości kombinowac dalej – widząc Lilcię wsypującą całe opakowanie oregano do cukierniczki……Juz zaczyna nam brakowac miejsca na szpargały na najwyższych pólkach – takich do których nie sięga Lilka :)