Mega wielka kolorowanka

Za oknem ni to zima ni to jesień. Nuuuuuda – a na nudę dobry jest wielki arkusz białego papieru, marker, kredki i farbki.
Dziewczynki mówiły, ja rysowałam markerem więc bristole zapełniły się księżniczkami, zamkami, dziećmi i paniami z przedszkola :)

Jeśli ktoś nie widzi się w roli rysownika widziałam takie kolorowanki gotowce, zwinięte w rulon w supermarketach po ok 15zł.

Mama pisze 3

Dziś na tapecie temat związany z dziećmi, ale nie z tematyką bloga. Muszę gdzieś dać upust swojemu oburzeniu, po przeczytaniu przed chwilą wiadomości, że gdzieś w Polsce dziś do szpitala trafiło 1,5 roczne dziecko, bo szanownemu tacie/mamie chciało się dziecko wsadzić do fotelika, ale zapiąć w pasy już nie…..
Prawie codziennie odbierając Ninkę ze szkoły widzę rodziców, którzy bezmyślnie pakują swoje dzieci do samochodów bez fotelików, bez pasów…
Gwoli ścisłości – wyjazd spod szkoły jest pod górkę, wąski, z kiepską widocznością bo niedaleko jest zakręt – i wprost na ruchliwą drogę krajówkę, po której raz po raz pędzą tiry i inni wariaci.

Mamo i Tato – zapięcie dziecka w fotelik to kilka sekund. Wyrobienie dobrego nawyku naprawdę nie boli – i już kilkuletnie dziecko zacznie zapinać się samo.

RODZICU – RUSZ WYOBRAŹNIĄ!!!!!!!!  ZANIM BĘDZIE ZA PÓŹNO!!!!!!

Laurki z drzwiczkami na Dzień Babci i Dziadka

Dzień Dziadków tuż, tuż. Pomysł takich laurek jest autorstwa Ninki. Pomogłam w wycięciu i narysowaniu, za to przepiękny środek (niech zostanie naszą słodką tajemnicą) jest dziełem tylko i wyłącznie dziewczynek.

Koperty też własnoręcznie zrobione:

Wiecie, po co podobno ma się dzieci? Żeby mieć wnuki ;-)

Słodki przepiśnik – kulinarna ściąga na ścianie

Pomysł chodził za mną od dawna. W pierwotnej wersji miały być to prawdziwe ramki, zawieszone jedna pod drugą. Miałam w planach kupić je w Ikei – ale z dwójką rozbrykanych dziewczynek lista zakupów ulatnia się z głowy, została mi jednak stara tablica korkowa:

Przepisy, które przyczepiłyśmy do tablicy są bardzo często przez nas wykorzystywane, a dziewczynki pomagają w ich robieniu. Teraz wystarczy kuknięcie na ściągę i wszystko można wyciągać z szafek i lodówki.
Dziewczynki kolorowały literki narysowane przeze mnie markerem:

Ninka doskonaliła swoje kaligraficzne zdolności pierwszoklasistki:

Dorysowałyśmy kilka ozdobnych elementów, marchewek, babeczek itp. Całość pokryta została folią samoprzylepną (taką jak używa się na okładki do np. zeszytów), bo wiem z doświadczenia, że w naszej mocno nasłonecznionej kuchni rysunki kredką i pisakami lubią blaknąć:

Przepiśnik zawisł na honorowym miejscu w kuchni:

Kalendarz na ścianę 2015

Zrobienie kalendarza rozciągnęło się na 3 dni
I dzień – rysowanie i naklejanie zdjęć:

II dzień – zdobienie poszczególnych miesięcy (w tym roku poszłam na łatwiznę i wydrukowałam tabelki, które ręcznie uzupełniłyśmy)

III dzień – dokończenie zdobienia i złożenie całości:

12 kartek z poszczególnymi miesiącami do obrywania to format A4.