Zaduszki 2014 – rowerem na cmentarz.

Jestem dumna z córci, dłuższe, kilkukilometrowe trasy ma już za sobą, ale dziś po raz pierwszy zrobiła trasę przy której ja o mało nie wyzionęłam ducha, mając ze sobą 20kg nadbgażu w postaci Lilci na foteliku. Długie podjazdy pod górkę, ekstra szybkie zjazdy.
Ninusiu, perełko jestem z Ciebie mega dumna i niech wszyscy sie o tym dowiedzą ;)

Mama pisze 2

Wtorkowy poranek znów spędziłam w towarzystwie rodziców przedszkolaków na Dniach Otwartych. Wywiązała się dyskusja na temat, jak to dzieci inaczej zachowują się w przedszkolu/szkole a inaczej w domu. Prawda znana nie od dziś.

Jedna mama miała chyba inne zdanie na ten temat, bo bez żenady opowiedziała, nam rodzicom, jak próbowała wyciągnąć od córeczki dlaczego w domu jest niegrzeczna a w przedszkolu odwrotnie.

„Juleczko (chyba…nieistotne..) dlaczego mnie nie słuchasz, ja ci wszystko kupuje, a Pani nic ci nie kupuje i jej słuchasz! Dlaczego?!”

:roll:

Generalnie długo by dyskutować na ten temat. Morał jest jeden, im bardziej ulegasz dziecku, tym ono mniej cie szanuje. W błędzie jest ten rodzic, który uważa się za super mamę/tatę, bo kupuje wszystko to, na co skinie dziecko (chociaz zauważyłam, że to jest raczej przypadłość tatusiów….)

Ja sama ulegam…. czasem… i zauważyłam, że to uleganie czasem mi sprawia więcej radości niż dziecku. To chyba taki kompleks z dzieciństwa lat 80tych :). Mogę pochwalić się jednym, bez obaw puszczam Ninkę na wszelkie działy dziecięce w marketach bo wiem, że nie zrobi mi cyrku i idzie tylko „pooglądać”.

Najważniejsze, żeby nie stać się zabawką w rękach dziecka. Żeby umieć stawiać granice i żeby umieć zrekompensować dziecku brak nowej, czasem bezsensownej zabawki.

Czas spędzony z dzieckiem, na zabawie, czytaniu, rozmowie naprawdę nie boli…..

 

Mama pisze, part One ;)

Dziś rano przy odkurzaniu styropianowych kulek, które  wyleciały „przez wypadek” Nince z jej pufy natchnęło mnie, żeby stworzyć nowy dział….

Zobaczyłam i usłyszałam ostatnio tyle zdumiewających rzeczy, że aż postanowiłam je zapisać. Rzeczy dotyczących wychowania dzieci, zaangażowania w to wychowanie, jak i jego braku. Przebywanie w towarzystwie rodziców innych dzieci naprawdę poszerza horyzonty, daje do myślenia i motywuje do działania..ale równie częso powoduje, że po prostu opadają mi ręce i tu taka ikonka będzie odpowiednia:  :roll:

Wczoraj na przykład byłam z Lilcią na dniach otwartych w jej nowym przedszkolu. Na placu zabaw zagadnęłam mamę z ciut starszym synkiem i zapytałam jak poszło jej synkowi, czy nie płakał i powiedziałam, że Lila super znalazła się w nowym środowisku. Gdy ją odbierałam, tylko na mnie popatrzyła i wróciłą do kolorowania, którym była pochłonięta.

Na co mama chłopca: „no bo w domu naprawdę nie ma co robić”. I tu nastapił opad rąk. Nie odezwałam się, bo czasem lepiej pomilczeć. Nie ma co robić? To dziecko musi czekać 3 lata, żeby iść do przedszkola i dowiedzieć się, że można się bawić i ciekawie spędzać czas? A co z biednymi dziećmi, które mają ten pech, że zostają w domu aż do pójścia do szkoły? No chyba się męczą i nudzą…..Szkoda dzieciaka, szkoda mamy, która nie ma wyobraźni….dom to pierwszy plac zabaw, pierwsza kopalnia pomysłów, pierwsze odkrycia, pierwsze spotkania z książką, sztuką…. tylko trzeba chcieć to wszystko dziecku pokazać.